Wegetariański pies

Niedawno rozmawiałam z moimi znajomymi na temat niszczenia
Ziemi przez człowieka. Jeden z nich powiedział cytuję „ co do  tempa w
jakim niszczymy naszą Ziemię, jeśli wszyscy (zwierzęta domowe i ludzie) 
będziemy spożywać mięso, to nasza planeta w końcu … pominę brzydkie słowo”

Mój blog zyskuje z roku na rok coraz więcej czytelników, od których bardzo często
otrzymuje  miłe słowa związane z jego
prowadzeniem.

Trafiają się również „eksperci”, którzy poddają krytyce to, o czym piszę.
Początkowo było to bolesne przeżycie, ale teraz, kiedy liczba moich zdrowych
psich pacjentów wzrasta, niewiele sobie robię z takich komentarzy. Artykuł, który dzisiaj napisałam nie jest po to, żeby zajmować się tymi mieszającymi mnie z
błotem wypowiedziami, które pojawiają się od czasu do czasu, ale raczej po
to, aby omówić kolejny, kontrowersyjny  temat. Znowu pewnie narażę się „ekspertom”. No cóż… 

NARASTAJĄCA MODA

Od niedawna część opiekunów na całym świecie zaczęła interesować się i coraz
głośniej mówić o nowym sposobie żywienia zwierząt domowych – nie dotyczy on
jednak karmienia suchymi i mokrymi karmami czy naturalnym, świeżym pokarmem.
Dotyczy on  podawania zwierzętom
pokarmów wegetariańskich i wegańskich.

 PETA ( organizacja na rzecz etycznego traktowania zwierząt ) twierdzi, że
żywieniowe potrzeby psów i kotów są do pogodzenia ze zbilansowaną dietą
wegańską. Utrzymuje także, że zwierzęta te nie potrzebują mięsa, aby dobrze się
rozwijać oraz że powinny być one karmione wyłącznie produktami roślinnymi
uzupełnianymi suplementami zawierającymi podstawowe aminokwasy i minerały.

  

Proszę pamiętać, że w obecnych czasach nie istnieje pojęcie
„zbilansowanej” czy „zrównoważonej” diety. Specjaliści nie są zgodni co do
tego, jak powinna wyglądać taka dieta, opierają się na rozmaitych badaniach
naukowych i każdy z nich formułuje odmienne zalecenia dietetyczne. Wartość
odżywcza produktów przeznaczonych do spożycia przez ludzi i zwierzęta
pozostawia również wiele do życzenia.

Inni opiekunowie polecają dostępne w sprzedaży różne zdrowe 
wegetariańskie zamienniki.  

„ Poleganie na diecie opartej na mięsie przyczynia się do
wielkiego cierpienia, zaburzeń zdrowotnych i corocznej przedwczesnej śmierci
miliardów naszych zwierzęcych  towarzyszy”- twierdzi
australijsko-brytyjski etyk zwierzęcy i prezes Międzynarodowego Związku
Konsultantów Zwierzęcych, dr A. Knight na portalu Vegepet.com.

Niektórzy opiekunowie są przekonani, że ich pupile będą żyć dłużej na diecie
wegańskiej – jak to było w przypadku suki rasy border-collie z UK, która
przeżyła 27 lat i była najdłużej żyjącym psem na świecie. Wg jej opiekuna, jej
dieta składała się z ryżu, soczewicy i ekologicznych warzyw.

SZERSZY OBRAZ

Innym powodem zmiany sposobu żywienia psów jest zmniejszenie zanieczyszczenia
czy zachowania naturalnych zasobów ziemskich. Kolejny powód, to że opiekunowie psów są
osobami kochającymi zwierzęta i z powodów etycznych odmawiają ich jedzenia i
karmienia nimi swoich podopiecznych.

R. Pitcairn weterynarz holistyczny podsumowuje: „To bardzo ważne. Obecnie nie możemy już używać zwierząt jako podstawowego
źródła pożywienia. To po prostu jest niemożliwe, biorąc pod uwagę fakt, że to 
bardzo nieekonomiczne – karmić zwierzę ziarnami i innym pożywieniem pochodzenia
roślinnego aby w efekcie je później zjeść. Jeszcze istotniejsze są zdrowotne aspekty takiego postępowania. Nie znamy poziomu akumulacji zanieczyszczeń w
tkankach zwierząt, ale w przypadku ludzi stwierdzono, że ponad 100
zanieczyszczeń chemicznych zalega w ich tkankach, szczególnie, jeśli spożywają
oni mięso regularnie. Unikanie mięsa w ludzkiej diecie znacznie zredukuje ilość
zgromadzonych w ich ciałach toksyn.

Wreszcie, z etycznego punktu widzenia, rozwój przemysłu mięsnego przyczynia się
do wielkich cierpień  ogromnej liczby zwierząt, a także jest wielce rażące
inne  traktowanie zwierząt emocjonalnie nam bliskich, kosztem tych
traktowanych niehumanitarnie. Nie ma przesady w poczuciu, że gwałtownie
unicestwiamy naszą planetę, wyczerpując jej naturalne zasoby tworząc ogromne
przetwórnie mięsa.  Zwierzęta są tam hodowane
w okropnych warunkach, a następnie niehumanitarnie zabijane. Biorąc to pod
uwagę, ja sam przerzuciłem się na dietę opartą na rybach i powoli staję się
wegetarianinem”.

Ale czy my opiekunowie jesteśmy w porządku wobec naszych
zwierząt domowych? Czy powinniśmy zmienić nasze psy w roślinożerców?

Jak wobec tego przedstawia się dzisiaj żywienie psa dietą wegetariańską czy
wegańską?

KOMERCYJNE KARMY

Dr A, Knight twierdzi: ‚Nie ma absolutnie żadnych dowodów, dla których dieta
oparta całkowicie na roślinach, minerałach i składnikach syntetycznych miałaby
nie spełniać wymagań żywieniowych psów, a producenci istniejących obecnie kilku
rodzajów karm, dostępnych na rynku, utrzymują, iż to robią”.

Czy składniki syntetyczne są odpowiednie w żywieniu psów?
Sztuczne składniki karm – to krystaliczna nieorganiczna
substancja (produkt rafinowany) obca dla organizmu psa. Jest ona albo z
trudnością przyswajana przez jego organizm, lub też nie jest w ogóle
przyswajana (szczególnie przy zaburzeniach metabolizmu). Często zdarzają się
różne formy nietolerancji organizmu (mdłości, osłabienie, swędzenie) po
spożyciu syntetycznych witamin i minerałów. Podczas takiego
„leczenia” przeciążamy nie tylko nerki i wątrobę psa ale naruszamy
równowagę substancji mineralnych w jego organizmie. Pies zaczyna chorować.

Obecnie wielu opiekunów przegląda powstających jak grzyby po deszczu, stron internetowych, starając się
zgromadzić informacje o przejściu z diety mięsnej na wege. Większość z tych
stron odsyła ich do producentów oraz innych opiekunów, którzy są przekonani, że stworzyli takie
wersje.

ANALIZA KARM WEGE

Pytanie, które się nasuwa –  czy te karmy są bezpieczne? Proszę, pozwól, że je omówię.

Spójrz na listę składników  na pierwszej lepszej z brzegu karmy wege:


Skład naturalnej zbilansowanej suchej karmy psiej: ryż
brązowy, owies, kasza jęczmienna. groch, białko ziemniaczane, olej z kanoli,
miąższ pomidorowy, ziemniaki, przyprawa warzywna, lecytyna, nasiona lnu,
chlorek potasu, chlorek choliny, inulina, tauryna, naturalne tokoferole.  Analiza gwarantowana: nieprzetworzone białko 18%, min. 8% nieprzetworzonego
tłuszczu, 4% nieprzetworzonego błonnika, maksymalna wilgotność 10%.

TO WĘGLOWODANY!

Wymienione na ulotce składniki z początku wyglądają
świetnie.  Ale po bliższym przyjrzeniu, przekonasz się, że zawartość
węglowodanów wynosi 58%. Czy to właściwa wartość ( szczególnie dla obecnych
warunków, gdzie otyłość psów jest prawdziwą plagą i sięga 60 % całej populacji?
)

Cytat z R. Pattona: „Przeciętna zawartość  skrobi i cukru w mięsie,
rybach, jajach, owadach, warzywach, owocach i roślinach wynosi około 4%.
Większość suchej karmy zawiera 40% węglowodanów. Tłuszcz nie stanowi problemu w
diecie psa. O tym wiadomo już było od ponad 100 lat temu i zostało to potwierdzone
naukowo”.

Innymi słowy: problemem są węglowodany. Po przetestowaniu zawartości
węglowodanów w większości suchych karm, stwierdzono ze zawierają one 50 lub
więcej procent węglowodanów.

Zostawmy jednak na chwilę problem nadwagi i otyłości psów.

Czy są jakieś inne problemy?

TO SIĘ NIE RÓWNOWAŻY!

AVMA ( Amerykańskie Towarzystwo Medyczno-Weterynaryjne ) przeprowadziło badanie
13 rodzajów suchej i 11 puszkowanej karmy. Z ogólnej liczby 24 tylko w 18 produktach, zawartość
aminokwasów była prawidłowa, jednak w 6 zabrakło wystarczającej ilości
aminokwasów. Całość wymagań spełniały jedynie 3 karmy. Wg AVMA:  „Ponieważ źródła białka wege są często ubogie
w kwasy tłuszczowe oraz podstawowe witaminy i minerały, dlatego skład karmy
powinien być szczególnie starannie dobierany”.

AVMA oszacowała, że większość testowanych karm nie była zgodna ze standardami i
zabrakło w nich właściwych proporcji w doborze aminokwasów.

Tak więc, jak przeciętny opiekun psa ma wiedzieć, czy karma,
którą chce podać swojemu pupilowi jest właściwa?

WYSTRZEGAJ SIĘ SOI !

Logicznie rzecz biorąc, produkty zalecane przez Towarzystwo Weterynaryjne powinny
spełniać wszelkie wymagania. Przyjrzyjmy się może linii produktów, o nazwie mnie tylko wiadomej, o składzie:
„Skrobia, granulat białka sojowego, olej roślinny z kanoli  i
kukurydziany, fosforan dwuwapniowy, sproszkowana celuloza, chlorek potasu, guma
guar, chlorek choliny,…”

Worek ze skrobią i soją – brzmi ekstra.

Chwila, chwila – czy soja jest właściwa dla psów? Niestety nie, wg weterynarz
W. J. Dodds:
„Soja zaburza działanie gruczołu tarczycy, istotnego przy wytwarzaniu
hormonówT3 i T4, co w rezultacie prowadzi do niedoczynności tarczycy. W r.
2004  przeanalizowano 24 rodzajów karmy sojowej znajdującej się na rynku.
Badacze stwierdzili, że produkty te zawierały nagromadzenie fitoestrogenów w
ilościach mających biologiczny  wpływ na zwierzęta! W dodatku, co gorsza, sproszkowane białko sojowe zawierało duże ilości
glutaminianu sodu, który powoduje otyłość i zaburzenia układu nerwowego oraz
szereg innych dolegliwości”.

STRZEŻ SIĘ MYKOTOKSYN!

I wreszcie nie mniej ważne wszechobecne reklamy karmy wege z etykietami typu:  „Nasza karma to soja, kukurydza, pszenica
bezglutenowa”.

Czy to jest takie dobre? Nie, niekoniecznie. Na zakończenie zachowałam najbardziej
niebezpieczną rzecz. Jeśli śledzisz media, orientujesz się zapewne, jak
niebezpieczne są pleśnie zawarte w produktach roślinnych.

Już w starożytności znano ich niezwykle
niebezpieczne działanie. Mykotoksyny czyli pleśnie, zatruwały archeologów,
stanowiły śmiertelne zagrożenie dla wojsk. Obecnie również są wielkim i
niebezpiecznym przeciwnikiem dla ludzi i zwierząt. Mykotoksyn nie wolno
lekceważyć!

I to jest to wielkie niebezpieczeństwo. „Produkty białkowe dla zwierząt
zmieniają się, jako że tradycyjne ich źródła takie jak półprodukty rybne i
zwierzęce zastępowane są przez te o pochodzeniu roślinnym. Są one tańsze i
łatwiej dostępne ale mogą zawierać toksyny”- wg badaczy z Uniwersytetu Guelph.

Profesor T. Smith, który po 35 latach badań nad mykotoksynami stwierdził:

„Zamiast zamartwiać się zagrożeniami bakteryjnymi albo innymi chorobami cywilizacyjnymi,
jak dotychczas, powinniśmy  się skupić na pozbyciu się mykotoksyn. Chociaż
nie znamy dokładnych liczb, możemy szacować, że połowa żywności o pochodzeniu
roślinnym jest skażona. Jeżeli żywność jest pochodzenia zwierzęcego, szanse
zatrucia są znacznie niższe”.

Mam nadzieję, że nie ma potrzeby objaśniać co dzieje się ze zwierzakami, gdy
karmisz je pleśnią. Choroby wątroby to tylko jedna z możliwości.

Przemożną siłą napędzającą producentów żywności wege, jak oni sami twierdzą, jest
odwrót od karmy opartej na mięsie  w stronę „czystej” karmy pochodzenia
roślinnego. Przeciętnemu opiekunowi psa wydaje się to znakomitym rozwiązaniem.
Jednak patrząc realistycznie i biorąc pod uwagę wyniki ostatnich badań, 
zapewne uciekniemy od toksycznego pożywienia opartego o mięso do potencjalnie bardziej
toksycznego, opartego o źródła roślinne.

JAKIE JEST WYJŚCIE?

Porozmawiaj z bardziej doświadczonymi weterynarzami o karmieniu swojego psa wegetariańską dietą. Oni na pewno powiedzą
Ci, jak istotne jest spożywanie świeżych organicznych warzyw. Prawdopodobnie
nigdy jednak nie usłyszysz, żeby zachwycał ich pomysł przejścia  na karmę
roślinną. Co prawda są weterynarze w Polsce, którzy popierają ten sposób
żywienia psów. Nie wiem jednak, czy wiedzą oni o tym, co napisałam w tym
artykule. A może nie chcą wiedzieć.

Nie mam zamiaru ani polecać, ani odradzać Ci żywienia
Twojego pupila roślinami. Ale mocno wierzę w to, że jeśli zdecydujesz się na
taki sposób żywienia, powinieneś  wybierać tylko produkty ekologiczne i trzymać
się z daleka od toksycznej karmy komercyjnej. I w tej kwestii radzę udać się po
poradę do eksperta od żywienia psów.
Z wdzięcznością.

6 thoughts on “Wegetariański pies”

  1. Jestem zdecydowaną przeciwniczką wege diet. O ile jedno pokolenie "warzywne" nie dostrzeże negatywnych skutków takiej diety, o tyle z każdym kolejnym będą się nasilać. Mi się natomiast marzy, żeby ludzie zrozumieli jak ważne jest n a t u r a l n e żywienie. Coraz większa ilość chemii w jedzeniu, i reszcie naszego życia, już ujawnia swoje niebezpieczne skutki 🙁

  2. Hehe, wegańskie jedzenie dla psa. To tak jakby krowie dawać mięso do jedzenia. To, że ludzie przechodzą na dietę bezmięsną można zrozumieć. Względy etyczne i jakie tam sobie ktoś jeszcze wymyśli. Traktowanie zwierząt przez przemysł mięsny, a w szerszym aspekcie zachwianie równowagi w naturze obciąża sumienie tylko ludzi i tylko ludzie powinni ponosić tego koszty. Żywienie zwierząt (nie tylko psów)niezgodne z naturą to w dalszym ciągu przyczynianie się do tej nierównowagi.
    Super strona…tak na marginesie:)

  3. Witam czy mogę prosić o link do badań AVMA z badaniami tych karm? Jakie 3 wege karmy wypadły prawidłowo w badaniach? Pozdrawiam

  4. Myślę że skoro lekarze zalecają picie mleka obcego gatunku ,do tego roślinożernego-krowiego, ludziom bez względu na wiek, a którego skład jest odpowiedni dla…cielaków, które to mleko w przeciwieństwie do ludzi odstawiają w odpowiednim okresie to karmienie psów karmą opartą na soi przy tym nie jest żadną patologią.
    Pewnie są całe biblioteki książek naukowych na temat zdrowego wpływu mleka, ale podejrzewam że za 100 ludzie będą się stukać w głowy w jakim średniowieczu żyliśmy i w jakie bajki wierzyliśmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *